Belka
Środa, 24 Kwietnia 2019   imieniny: Aleks, Grzegorz, Aleksander
Rejestracja Witaj: Gościu, Zaloguj się
 
Belka
 

Cztery lata z Radą Miasta. Jak minęły? Bywało ponuro, poważnie, a czasem wesoło

Data publikacji: 2019-01-11, Data modyfikacji: 2019-01-12
A A AWydrukDrukuj  
 
Rada Miasta Zamość obecnej kadencji Czy radnym obecnej kadencji uda się utrzymać przy władzy na kolejną? O tym zdecydujemy przy urnach już w najbliższą niedzielę. 23-osobowa Rada Miasta Zamość ostatniej kadencji przechodzi do historii. Jej burzliwe dzieje tworzył głównie… radny Wiesław Nowakowski. Podczas ostatnich czterech lat zgłosił w imieniu mieszkańców aż 111 zapytań i wniosków. Tuż za nim uplasowali się Jerzy Nizioł i Zofia Piłat. Byli też rekordziści… braku aktywności na sesjach. Przez cztery lata nie odezwał się np. ani razu w imieniu mieszkańców których reprezentował radny Marek Soboń. – Jestem tą statystyką zaskoczony – mówi Wiesław Nowakowski. – Mam nadzieję, że ilość przełożyła się na jakość. Myślę jednak, że dzięki tej aktywności wiele spraw udało się załatwić. Chodzi m.in. o budowę ul. Młyńskiej, przebudowę skrzyżowania ul. Hrubieszowskiej i Legionów czy planowaną rewitalizację Nowego Miasta. Nie działamy przecież dla siebie. – Myślę, że działaliśmy właściwie dla dobra mieszkańców – dodaje Marek Soboń. Upór jest potrzebny Przez cztery lata zamojscy radni miejscy, przewodniczący osiedli oraz mieszkańcy miasta złożyli ok. 1500 zapytań i wniosków. Były one skrzętnie notowane w specjalnych zeszytach przez pracowników biura obsługi RM. Na pierwszy rzut oka widać w nich, którzy rajcy mieli najwięcej pomysłów. Najaktywniejszy okazał się Wiesław Nowakowski (SLD), którego nazwisko zanotowano w księgach aż 111 razy! Większość jego wniosków dotyczyła spraw i „bolączek” osiedla Słoneczny Stok (radny jest jego przewodniczącym). 103 razy wypowiadał się podczas części sesji poświęconej „zapytaniom i wnioskom” Jerzy Nizioł (SdPL.), a 98 razy głos zabrała radna Zofia Piłat z SLD. W szranki z radnymi lewicy stanęli rajcy z PiS. Dariusz Zagdański, szef klubu tej partii zgłaszał wnioski 83 razy, a jego partyjny kolega, Marek Dziura, zabierał głos 74 razy. Aktywna była także Elżbieta Kramarczuk (KWW Marcina Zamoyskiego), Krzysztof Zwolan (PiS) Ireneusz Godzisz (PO), Wanda Sędłak (PiS) czy Krzysztof Lewkowicz (PiS). – Niektórzy radni forsowali tę samą sprawę wiele razy – tłumaczy Nowakowski. – Dlaczego? Bo dostawali odpowiedzi zdawkowe, często przepisywane, tyle, że pod inną datą. Taki upór jest jednak potrzebny. Zero wystąpień. Słuchałem mądrych i głupich Były też osoby odzywające się przez ostatnie cztery lata sporadycznie. Radna Elżbieta Kucharska zabrała głos 10 razy, Michał Malec zrobił to tylko 7 razy, nazwisko radnego Włodzimierza Hawrota znalazło się w magistrackich księgach 3 razy, Jan Matwiejczuk (szef RM) wypowiadał się w imieniu wyborców… raz, a Marek Soboń, nie wystąpił na sesji ani razu. Dlaczego? – Byłem radnym trzech kadencji i przez 12 lat opuściłem tylko jedną sesję i dwa posiedzenia komisji – tłumaczy Soboń. – Bo byłem chory… Tak pracuję. Słucham opinii ludzi mądrych i głupich. Wyrabiam sobie w ten sposób opinię i po prostu… głosuję. Dyskusje podczas sesji nie zawsze mają sens. Radni powinni pracować na komisjach, cały miesiąc. Liczby, liczby, liczby Była taka możliwość. Tylko w pierwszym półroczu 2007 r kilka komisji RM pracowało łącznie 89 godzin i 45 minut na 34 posiedzeniach. Zaopiniowano wówczas 52 projekty uchwał, wydano 37 opinii i zgłoszono 84 wnioski. Z czasem radni nabierali wprawy, ale ich zapał… jakby osłabł. W drugim półroczu 2009 r. odbyło się 27 posiedzeń, w tym jedno wyjazdowe. Radni poświęcili na to prawie 67 godzin. Jednak zaopiniowali 65 projektów uchwał i wydali 87 opinii. Zgłosili natomiast tylko 41 różnych wniosków. – Prawdziwa praca odbywała się właśnie na komisjach – podkreśla Soboń. Kasa, kasa, kasa Ile zarabiali radni? Na początku swojej kadencji podnieśli sobie diety o prawie 300 zł (wcześniej dostawali 518 zł brutto, a teraz 800 zł.). Także przewodniczący RM zamiast 1813 zł zaczął pobierać 1940 zł, jego zastępcy otrzymywali po 1450 zł (wcześniej 1295), a szefowie komisji po 950 zł (wcześniej 647 zł). We wniosku w sprawie ustalenia wysokości diet rajcy napisali m.in., że budżet miasta co roku wzrasta, przybywa spraw „do rozpatrywania”, co powoduje „rozszerzenie obowiązków”. Wniosek podpisało 20 radnych, z różnych klubów. Tylko czterech rajców wstrzymało się od głosu. Dlaczego? – Najpierw trzeba coś przecież zrobić, a potem sobie podwyższać – tłumaczył m.in. Marek Dziura. W sumie każdego miesiąca tylko na diety szło z miejskiej kasy ponad 20 tys. zł. Prezydent Zamościa także dostał od radnych podwyżkę. Na początku kadencji zarabiał miesięcznie 9 tys. 840 zł brutto. Radni uznali, że to za mało i podnieśli mu wynagrodzenie o 1 tys. 140 zł. Stało się tak na wniosek Jana Matwiejczuka. Uzasadnienie uchwały miało aż dwie strony. Powołano się w nim na rozporządzenie Rady Ministrów. Ale podwyżka miała też charakter uznaniowy. Podano jeszcze jeden powód takiej decyzji. – We wszystkich miastach prezydenckich, prezydent ma dwóch zastępców. U nas zatrudniony jest jeden. Dlatego prezydent ma dużo pracy – tłumaczyła radnym Iwonna Stopczyńska, wiceprezydent Zamościa. Tyle, że niedługo po tej podwyżce… powołano drugiego wiceprezydenta. Został nim Tomasz Kossowski. Zajął się m.in. sprawami gospodarczymi. Tabelki i cyferki Trzeba przyznać, że radni mieli ostatnio coraz więcej roboty. Dowodzi tego choćby budżet miasta na 2010 r. Dochody Zamościa oszacowano na 380 mln zł, natomiast planowane wydatki to ponad 419 mln zł. Na zrównoważenie budżetu miasto zaciągnęło kredyt w wysokości ok. 40 mln zł. Inwestycje miały pochłonąć ok. 190 mln zł (są dofinansowane ze środków UE). Najważniejsze to budowa Muzeum Fortyfikacji za 32 mln zł oraz m.in. rewitalizacja Parku Miejskiego oraz renowacja fortyfikacji (za 65 mln w ramach projektu „Zamość pomnikiem historii RP). Remontowane będą też ulice Hrubieszowska (z rondem), Legionów, Przemysłowa, a ostatnio oddano m.in. ul. Królowej Jadwigi, Majdan i św. Piątka. Projektów było mnóstwo. Z każdym trzeba było się gruntownie zapoznać, „wgryźć się” w tabelki i rzędy cyfr. Roboty było mnóstwo m.in. przy uchwalaniu planu zagospodarowania terenu dla tzw. dzielnicy przemysłowej. Radni sobie z tym poradzili. Zgrzytów nie brakowało Do konfliktów w Radzie Miasta dochodziło w tej kadencji głównie na linii radni „prezydenccy” i władze miasta kontra rajcy PiS. Spór toczył się także o fotel wiceprzewodniczącego. Dlaczego? Kłopoty zaczęły się gdy Krzysztof Zwolan, wiceszef zamojskiej Rady Miejskiej i szef klubu PiS zrezygnował w 2008 roku ze swojego mandatu (w jego miejsce wszedł Antoni Zieliński). Jego koledzy jakoś przeboleli stratę i przegrupowali szeregi. Według nich w skład prezydium powinien wejść w zamian ktoś z nich. – Rada miasta powinna mieć dwóch wiceszefów, bo tak jest zapisane w statucie miasta – mówił Dariusz Zagdański, nowy szef klubu radnych PiS. – Wymogi formalne nie są spełnione. Jeśli ktoś zechce zakwestionować jej pracę, będzie miał podstawy. To źle. Jan Wojciech Matwiejczuk, przewodniczący RM (startował z listy KWW Marcina Zamoyskiego) nie miał sobie jednak nic do zarzucenia. – Dostałem od radnych PiS pismo, w którym poinformowano mnie, że klub desygnował pana Zagdańskiego na przewodniczącego – tłumaczy Matwiejczuk. – To za mało. Nie był to przecież wniosek, a jedynie… stwierdzenie, które nie spełniało odpowiednich wymogów. Nie zostało np. podpisane przez 6 radnych. Takie są procedury. Efekt? Rada przez ponad rok działała bez drugiego wiceprzewodniczącego. Iskrzących spraw zresztą podczas całej kadencji nie brakowało. Była to m.in. planowana likwidacja SP nr 7, sprawa Luigiego Tondelli, czy m.in. „wyproszenie kupców z Nadszańca. Szeroki odzew miała także planowane „przekazanie” biskupowi unikatowej kamienicy „Generałowki”. Wnuczce anulowali, uchwała zostaje Bublem okazała się natomiast uchwała o zniżkach na bilety MZK. Zaczęło się od tego, że magistrat opracował projekt bezpłatnych przejazdów dla uczniów podstawówek, gimnazjów i szkół średnich. Jednak radni PiS wymyślili, że darmowe przejazdy powinny objąć także studentów, a rajcy PO i Lewicy proponowali wprowadzenie dla uczniów 50-procentowych ulg. Wszyscy złożyli własne projekty uchwał. W końcu przyjęto ulgi. Połowę za bilety MZK teraz płacą uczniowie, korzystają z ulgi także dzieci do 4 roku życia, kombatanci oraz studenci. – Uchwałę trzeba poprawić – złościła się Wiesława Dubienka, przewodnicząca os. Planty. – Słyszałam o ukaraniu mandatami grupy dzieci z jednej z podzamojskich miejscowości, bo miały… bilety ulgowe. – Moja wnuczka ma 13 lat i uczy się w Państwowej Szkole Muzycznej – dodał Izydor Wojtowicz z Lipska-Kosobud na przedostaniej sesji RM. – Ta szkoła mieści się w Zamościu, a uczniowie zamojskich szkół mają prawo do zniżek! Tak wynika z przepisów MZK. Tymczasem kontrolerzy wypisują jej mandaty i straszą sądem. Okazuje się, że PSM nie jest prowadzona przez miasto, ale ministerstwo. – Zwróciłem się do prezesa MZK z prośbą o anulowanie mandatów – mówi Wiśniewski. – Sprawą zainterosowały się media. Mandaty mojej wnuczki anulowano. Ale uchwała funkcjonuje nadal. Radni następnej kadencji będą musieli się zmierzyć z tą uchwałą. Naoliwcie rynek, a kościotrup na sprężynę! Nie zawsze było na sesjach RM poważnie. I dobrze. Niektórzy radni mieli m.in. wiele pomysłów racjonalizatorskich. – Rynek oraz okoliczne uliczki są zbyt suche – tłumaczył radny Zbigniew Pankiewicz na jednej z pierwszych sesji. Stwierdził też, że należy wysmarować bruk substancją natłuszczającą. O jaką konkretnie chodzi? Radny nie sprecyzował. – Bo nie wiem jaki to specyfik – tłumaczył. – Ale gdy się nim natłuści bruk, wygląda znacznie lepiej. Widziałem coś takiego w Niemczech. „Wrażenie suchości” ogarnęło radnego, gdy zwiedzał Starówkę. Grażyna Żurawicka, szef zamojskiej delegatury Urzędu Ochrony Zabytków nie słyszała jednak o takim natłuszczającym specyfiku. Także Karol Garbula, rzecznik prezydenta Zamościa zastanawiał nad tym. – Może radny widział w Niemczech plac po polaniu wodą. Ustalimy to – zastanawiał się. Suchość pozostała, wniosek przepadł. Radnemu Dziurze nie udało się natomiast połączenie miejskich spółek w jeden organizm i stworzenie dzięki temu super ekipy remontowej. Nie wypalił też pomysł puszczenia z dymem zamojskich śmieci w ciepłowni. Radnemu Nowakowskiemu nie udało się natomiast zorganizować w parku wielkiego lodowiska, a na nim wyścigów łyżwiarzy. Przepadł też letni pomysł na zagospodarowanie parku. Radny chciał tam wybudować flotyllę płaskodennych łodzi, obsługiwaną przez ubranych w stroje z epoki (miały to być osoby bezrobotne, zgarnięte z zamojskiego PUP). Atrakcją takich rejsów byłby wyskakujący z krzaków kościotrup… na sprężynie. – Przyszedł czas na podsumowania – mówił na październikowej sesji radny Jerzy Nizioł. – Trzeba zadać sobie pytanie, na ile nasze wnioski były załatwiane? Niektóre odpowiedzi UM nie były zadowalające. Jest niedosyt, bo realizację wielu spraw nie wymagały dużych środków finansowych.

Pełna treść wiadomości na: mmzamosc.pl/?p=203
mmzamosc.pl, Źródło artykułu: mmzamosc.pl
 
Komentarze
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!
Autor:
Kod z obrazka:
Puste pole z komentarzem
Puste pole z podpisem
Wyszukaj
 
Kreska
Kreska
Dodaj artykuł
Najnowsze komentarze
 
    Kreska
     
    Polecane

    DOSTAWCY-INTERNETU-W-POLSCE-NAJLEPSZY-INTERNET

     




    Brak sond
     
    Newsletter
    Bądź na bieżąco z nadchodzącymi imprezami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.
     
     
    zamojski Powiat zamojski - położony w województwie lubelskim, zajmuje powierzchnię 1872 km² i liczy 109 tys. mieszkańców, a jego siedzibą jest miasto Zamość, które samo nie wchodzi w skład powiatu ponieważ jest miastem grodzkim i stanowi powiat samo w sobie. Powiat zamojski został stworzony w 1999 roku. Gminy w powiecie to: Krasnobród, Szczebrzeszyn, Zwierzyniec, Adamów, Grabowiec, Komarów-Osada, Łabunie, Miączyn, Nielisz, Radecznica, Sitno, Skierbieszów, Stary Zamość, Sułów oraz Zamość.   

     

     

    Zgłoś uwagi - uzupełnij wszystkie pola